W rozpoczętym wraz z początkiem sierpnia nowym sezonie Betclic 3. ligi w grupie 3. województwo lubuskie ma czterech swoich przedstawicieli – każdego z innymi celami na nadchodzący rok. O tym, jaki może być to sezon w wykonaniu lubuskich trzecioligowców, opowiadają przedstawiciele każdego z nich.
W poprzednim sezonie aż sześć zespołów z ziemi lubuskiej występowało w rozgrywkach Betclic 3. ligi, co stanowiło jedną trzecią wszystkich klubów grających w grupie 3. tych rozgrywek. Dla województwa lubuskiego był to historycznie jeden z najlepszych sezon pod względem liczby reprezentantów na tym poziomie rozgrywek, a najlepszy od czasu ich reformy i podziału na cztery grupy, czyli od sezonu 2016/2017. Niestety, liczba nie poszła w parze z jakością i z rozgrywkami Betclic 3. ligi pożegnały się Polonia Słubice, Odra Bytom Odrzański i Stilon Gorzów Wielkopolski. Na praktycznie przeciwległym biegunie kampanię zakończyły Lechia Zielona Góra, Warta Gorzów Wielkopolski i Carina Gubin. Wszystkie trzy kluby na poszczególnych etapach rundy wiosennej mogły myśleć nawet o barażach o awans do Betclic 2. Ligi. Tak się jednak nie stało i w nowy sezon każdy z tych zespołów wchodzi z nowymi celami. Podobnie jak uzupełniający tę stawkę absolutny beniaminek na 3-ligowym froncie – Stal Felgenhauer Jasień. O aspiracjach Lubuszan rozmawialiśmy z przedstawicielami każdego z tych zespołów.
Carina Gubin. Sezon niemal idealny i… co dalej?
W minionych rozgrywkach Carina Gubin była najlepszym zespołem z województwa lubuskiego w Betclic 3. Lidze, kończąc sezon na bardzo wysokim, 4. miejscu w ligowej tabeli z dorobkiem 63 punktów, czyli 6 „oczek” starty do miejsca premiującego grą w barażach. Był to jednocześnie najlepszy sezon dla gubinian w całej ich historii. To już jednak historia i teraz klub z przygranicznego miasta musi mierzyć się z nową rzeczywistością. Latem drużynę opuściło kilku kluczowych w piłkarzy, w tym trzech – Bartosz Rutkowski, Dominik Więcek i Wiktor Nahrebecki – wzmocniło szeregi „lokalnego” rywala, Lechii Zielona Góra. Do tego doszły dwie poważne kontuzje w okresie przygotowawczym i – nawet mimo kilku transferów – efekt jest widoczny na boisku: tylko 2 punkty zgromadzone w pierwszych 3 kolejkach nowego sezonu.
– Jak przed każdym kolejnym sezonem, okres letni jest dla nas trudny. Jak tak sobie sięgam pamięcią, to żaden początek sezonu w naszym wykonaniu nie był dobry. Potrzeba czasu na adaptację dla nowych zawodników do naszego sposobu gry, co nie jest łatwe. Straciliśmy też dużą część trzonu zespołu, a to zawsze się odbija. Teraz mamy trudny okres i zdaję sobie sprawę, że nie będzie łatwo. To może być taki sezon przejściowy, w którym musimy przeformatować cały nasz zespół. To może odbić się na wynikach i – jak widać po tych trzech kolejkach – to się odbija – mówi trener Cariny, Grzegorz Kopernicki.
Pracujący w Gubinie od 2019 roku szkoleniowiec wierzy, że jego zespół jest w stanie wrócić do gry na poziomie, do którego przyzwyczaił swoich kibiców, jednak podkreśla, że na to potrzebny jest czas. – Duża część nowych zawodników doszła do nas bardzo późno. Wszystko wymaga czasu, a jak dobrze wiemy, w piłce nożnej nie ma czasu, bo wynik trzeba robić tu i teraz. Zobaczymy, jak to się wszystko rozwinie. Na pewno mamy swoje problemy, ale zrobimy wszystko, bo jak najszybciej zacząć grać na poziomie zbliżonym do tego, który prezentowaliśmy w poprzednim sezonie – dodaje trener Kopernicki.
Warta Gorzów Wielkopolski. „Może środek tabeli…”
Warciarze z Gorzowa Wielkopolskiego to kolejny zespół, który w poprzednim sezonie wspiął się na wyżyny swoich umiejętności i osiągnął historyczny wynik, plasując się w klasyfikacji końcowej na 5. miejscu, czyli tuż za plecami Cariny. Nigdy wcześniej gorzowianie nie zakończyli sezonu tak wysoko. O kontynuację i „pociągnięcie” dalej tego sukcesu będzie jednak trudno, bowiem jeden z jego architektów, trener Paweł Posmyk, po sezonie rozstał się z klubem. Dodatkowo zespół opuścił jego najlepszy strzelec, Przemysław Zdybowicz, autor 20 bramek. W ślad za nim poszło jeszcze kilku zawodników, jak Adrian Skrzyniak, Michał Samborski czy Marcin Orzechowski. Jaki postawiono zatem cel na nowy sezon przed nowym szkoleniowcem, Patrykiem Szymikiem?
– Nie ukrywam, że mamy swoje problemy. Naszym celem w tym sezonie jest utrzymanie, może środek tabeli. Jeśli życie pokaże, że po rundzie jesiennej będzie dobrze, to może uda się powalczyć o coś więcej – opowiada prezes Warty, Zbigniew Pakuła.
Bieżący sezon rozpoczął się dla zespołu z północy województwa mizernie (jeden punkt w dwóch pierwszych spotkaniach), ale nadzieję na lepsze jutro daje ostatnie, przekonujące zwycięstwo na wyjeździe ze Skrą Częstochowa (3:1). Dodatkowo do klubu dołączył Jakub Iskra, zawodnik z przeszłością w Ekstraklasie i Serie A (!), a w drużyna ma pozostać młodzieżowy reprezentant Polski, Mateusz Posmyk, mimo pojawiających się ofert z klubów ekstraklasowych.
Lechia Zielona Góra. Czy to będzie TEN sezon?
Zielonogórscy Lechici raczej szybko będą chcieli zapomnieć o minionym sezonie, nawet pomimo walki jak równy z równym z Widzewem Łódź w Pucharze Polski. Drużyna, którą latem ubiegłego roku przejął trener Sebastian Mordal, przeplatała lepsze mecze słabszymi i efekcie zakończyła sezon na 8. lokacie, zdecydowanie poniżej oczekiwań kibiców, jak i własnych możliwości. Latem w Zielonej Górze nie próżnowali. Poza wspomnianym już potężnym zaciągiem z Gubina na Sulechowską trafili m.in. Kamil Olek, Przemysław Bargiel czy Paweł Flis. Wszystko po to, by w końcu spełnić marzenie o awansie na szczebel centralny, o czym w Winnym Grodzie mówi się coraz głośniej. Czy taki właśnie jest cel? – My nie powiemy nic innego niż to, że gramy z meczu na mecz i patrzymy na ten najbliższy, który jest dla nas najważniejszy. Taką mamy filozofię: liczy się dla nas to, co tu i teraz, każdy kolejny trening. Na pewno mamy swoje ambicje, swoje marzenia i chcemy być w czołówce. Chcemy być konkurencyjni dla tych drużyn, które biją się o awans i taki mamy plan – wyjawia trener Mordal, którego zespół rozpoczął bieżący sezon Betclic 3. ligi bardzo dobrze i po 3 kolejkach ma w swoim dorobku 7 punktów.
Szkoleniowiec nie ukrywa, że przepracowanie z drużyną minionego roku na pewno będzie dodatkowym atutem, nawet jeśli wyniki nie zawsze szły w parze z ambicjami. – Doświadczenie zawsze działa na korzyść. Rok pracy w nowym dla mnie środowisku był dobrym doświadczeniem. Lubię czerpać nowe rzeczy, uczyć się i cały czas się rozwijać, więc na pewno to jest duży plus. Nie można jednak na tym poprzestać i cały czas iść krok po kroku do przodu – twierdzi szkoleniowiec, który na pytanie o to, czy piłkarsko Lechię stać na drugą ligę odpowiada krótko i zwięźle: – Stać.
Stal Felgenhauer Jasień i pierwsze koty za płoty
Drużyna z Jasienia to absolutny beniaminek na 3-ligowych boiskach. Stal wygrała lubuską Keeza 4. ligę w cuglach, zapewniając sobie awans na 5 kolejek przed końcem rozgrywek. Wyczyn Stali może budzić jeszcze większy podziw, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że w sezonie 2020/2021 grała w… Klasie B. Podobnie jak w Warcie, latem z klubem pożegnał się trener, który poprowadził drużynę do awansu – Łukasz Czyżyk. Jego miejsca na ławce zajął Tomasz Leszczyński, który wraz ze swoimi podopiecznymi szybko przekonał się o tym, jak trudno będzie w nowym sezonie: w pierwszych trzech kolejkach Stal nie wywalczyła ani jednego punktu, tracąc przy tym aż 11 bramek. – Szybko się uczymy i szybko wyciągamy wnioski. Na pewno przeskok jest bardzo duży, ale dopóki nie będziemy mieli dostępnych wszystkich piłkarzy, na których liczymy, to będzie nam ciężko. W przegranym 1:2 meczu z Lechią dołączył do nas jeden z tych zawodników, Bartosz Konieczny, i pokazaliśmy, że ta przepaść może nie być wcale aż taka duża. Jeśli dołączy do nas pozostała czwórka, to może być bardzo ciekawie – przekonuje prezes Stali, Mariusz Sierko, który mimo słabiutkiego początku wierzy, że jego klub nie podzieli losów Polonii Słubice i nie spadnie z BetClic 3. ligi z hukiem, raptem rok po awansie. Zdaniem działacza kluczowy będzie najbliższy mecz z Pniówkiem, który może okazać się punktem przełomowym zespołu trenera Leszczyńskiego. – Jestem przekonany, że drużynę stać na wywiezienie punktów z Pawłowic Śląskich, dzięki czemu kolejne mecze byłby dla nas na pewno łatwiejsze – kończy prezes Sierko.








