Po wielu latach pracy z młodymi piłkarzami oraz przy organizacji Pucharu Tymbark na zasłużoną emeryturę odchodzi Adam Bogdański, legenda Tymbarka na Ziemi Lubuskiej. Dla wielu zawodników, trenerów i działaczy stał się symbolem pasji do dziecięcej piłki.
Adam Bogdański był związany z Pucharem Tymbark przez 14 lat jako koordynator wojewódzki. Wspólnie z drugim koordynatorem, Dariuszem Kurzawą, odpowiadał za organizację rozgrywek w województwie lubuskim, dzieląc region na dwie części – północną i południową. Jego przygoda z Pucharem Tymbark zaczęła się jednak znacznie wcześniej – jak w przypadku wielu trenerów – od prowadzenia drużyny. – Moja przygoda z turniejem rozpoczęła się jak chyba u każdego trenera – od rozgrywek powiatowych, potem wojewódzkich i oczywiście, gdy dopisze szczęście, finałów na Narodowym – wspomina.
Na przestrzeni lat organizacja turnieju znacząco się zmieniła. Dawniej za finały powiatowe odpowiadali lokalni koordynatorzy. W powiecie gorzowskim, z którego pochodzi Bogdański, tę rolę pełniła jego żona Agnieszka. – Po wprowadzeniu systemu Extranet24 większość działań organizacyjnych przeniosła się do świata cyfrowego. Dodatkowe obowiązki przejęli koordynatorzy wojewódzcy. Wcześniej podczas finałów pomagali przedstawiciele Polskiego Związki Piłki Nożnej, którzy prowadzili biuro zawodów. Z czasem jednak odpowiedzialność ta została przekazana lokalnym organizatorom. Jednocześnie nie brakowało wsparcia ze strony Lubuskiego Związku Piłki Nożnej, a kwestie związane z oprawą wizualną wydarzenia realizowała zewnętrzna firma – wspomina.

Po dekadach pracy Bogdański podkreśla, że największą wartością są ludzie, których spotkał na swojej drodze. Dzięki turniejowi poznał wiele osób ze środowiska piłkarskiego i sportowego. Na jego pożegnanie przyjechała m.in. inna legenda turnieju, spiker Dariusz Ślęzak, czyli DJ Ucho, który specjalnie pojawił się w Kostrzynie nad Odrą pierwszego dnia wojewódzkiego finału XXVI edycji Pucharu Tymbark. Nie zabrakło również wychowanków Adama Bogdańskiego: byłego reprezentanta Polski Grzegorza Wojtkowiaka oraz Kacpra Rosy czy Sebastian Ziajki, grających w przeszłości w PKO Ekstraklasie. Szczególnym momentem było także spotkanie z zawodnikami drużyny, z którą Bogdański wygrał XIX finał Pucharu Tymbark na PGE Narodowym. Ci wręczyli trenerowi pamiątkową piłkę z podpisami. – Aż się łza w oku zakręciła – przyznaje.
Historia jak z bajki
Jednym z największych sukcesów Adama Bogdańskiego w roli trenera była droga jego drużyny od kategorii U-8 aż do triumfu na PGE Narodowym. Najpierw młodzi piłkarze zdobyli mistrzostwo województwa, potem zajęli drugie miejsce w ogólnopolskim finale Pucharu Tymbark w kategorii U-10, by ostatecznie w kategorii U-12 sięgnąć po najwyższy laur.Decydującym momentem finału był pamiętny rzut wolny Alana Krysińskiego, który przesądził o losach meczu. Tamto spotkanie sędziował Szymon Marciniak, a komentował je Czesław Michniewicz.– Po tym meczu Marciniak sędziował finał Ligi Mistrzów i mistrzostw świata, a Michniewicz został trenerem kadry. Zrobiła się z tego mała anegdota – wspomina Bogdański.
Jak podkreśla, największą wartością turnieju jest radość dzieci. Dla wielu z nich możliwość gry na Stadionie Narodowym była spełnienie marzeń. – Te dzieci za kilkadziesiąt lat będą opowiadać swoim wnukom, że spotkały takich piłkarzy jak Robert Lewandowski czy Piotr Zieliński – mówi. Jego drużyna miała okazję zagrać w wielkim finale aż dwukrotnie. Szczególnie pamiętny był wspomniany 2019 rok, gdy zespół z niewielkiego Kostrzyn nad Odrą pokonał drużynę z dużej akademii. – Byliśmy drużyną z podwórka, która pokonała drużynę ze stadionu. Dawid pokonał Goliata – podkreśla.
Czas przekazać pałeczkę
Choć Bogdański rozstaje się z funkcją koordynatora, to jest spokojny o przyszłość turnieju w regionie. Jego następcą został Jakub Sternik, który przez ostatnie cztery lata pracował w biurze zawodów i dobrze zna wszystkie procedury. Zdaniem Bogdańskiego kluczem do sukcesu turnieju są przede wszystkim relacje międzyludzkie. – Najważniejszy jest kontakt z ludźmi – od najmłodszych zawodników, przez trenerów i rodziców, aż po przedstawicieli PZPN. Bez dobrej atmosfery nawet najlepszy organizator nie przeprowadzi takiego turnieju – podkreśla.
Adam Bogdański kończy niezwykle długą drogę zawodową – 45 lat pracy z dziećmi jako nauczyciel i trener. Choć nadal pozostaje aktywnym szkoleniowcem, przyznaje, że będzie mu brakowało spotkań z ludźmi tworzącymi turniej i atmosfery finałów na Stadionie Narodowym. W tych emocjonujących dniach, w których nie zabrakło wielu wzruszających momentów, pamięta oczywiście o kimś, bez kogo to wszystko nie byłoby możliwe. – Chciałbym podziękować mojej żonie Agnieszce, która od lat pomaga mi przy organizacji finałów wojewódzkich. Jest ze mną w chwilach dobrych i trudniejszych, cierpliwie znosi moje pomysły i jest częścią moich sukcesów – przyznaje.
Czego można życzyć trenerowi na nowym, tym już nieco spokojniejszym etapie życia? – Przede wszystkim zdrowia. Swoje już zrobiłem. Tego oczywiście życzmy i – mimo wszystko – liczymy, że zobaczymy się jeszcze na boisku!
















