W finale ORLEN Pucharu Polski Kobiet na szczeblu województwa lubuskiego MUKS Przyjaciół Sportu Kostrzyn nad Odrą ponownie okazał się lepszy od TS Ladies Przylep Zielona Góra i będzie reprezentował województwo na szczeblu centralnym.
W najważniejszym meczu ORLEN Pucharu Polski Kobiet na Ziemi Lubuskiej naprzeciwko siebie stanęły obrończynie tytułu, piłkarki MUKS Przyjaciół Sportu Kostrzyn nad Odrą oraz finalistki ubiegłorocznych zmagań, zawodniczki TS Ladies Przylep Zielona Góra. Tegoroczny finał wojewódzki zagościł na stadion w Witnicy, co – jak zaznacza Wiceprezes Lubuskiego Związku Piłki Nożnej oraz przewodniczący Komisji Piłkarstwa Kobiecego. Zdzisław Czyrka, miało swój specjalny cel. – Bardzo zależało mi, aby to właśnie tutaj, w Witnicy, rozegrano spotkanie finałowe. Obraliśmy za cel pokazanie, że dla spotkania piłki nożnej kobiet można również zrobić profesjonalną otoczkę oraz zainteresować lokalnych kibiców. Jak było widać po trybunach, frekwencja dopisała, było słychać doping, były emocje, więc uważam zadanie za wykonane.
Obserwując spotkanie ligowe pomiędzy ekipami TS Ladies Przylep oraz MUKS PS Kostrzyn nad Odrą można było mieć wrażenie, że finał ma jednego faworyta, jednak rozgrywki pucharowe ponownie pokazały, że rządzą się swoimi prawami, co uatrakcyjniło środowe popołudnie w Witnicy. W spotkaniu bardzo długo utrzymywał się wynik bezbramkowy. Kostrzynianki utrzymywał optyczną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami, jednak zielonogórzanki potrafiły zaprezentować kilka groźnych kontrataków. Gdy zgromadzeni kibice byli przekonani, że oba zespoły zejdą do szatni bez żadnej zaliczki, to mocny akcent przed przerwą postawiła Malwina Sawicka. – Najważniejsza była dla nas pierwsza bramka, bo gdy strzelamy pierwszego gola, to łatwiej nam się buduje i kreuje akcje ofensywne, dzięki czemu pada więcej goli – podsumowała napastniczka MUKS-u. Do przerwy 1:0 dla kostrzynianek.

W drugiej połowie obraz gry nie zmienił się. Dużo bardziej doświadczone zawodniczki MUKS-u kontrolowały przebieg spotkania i cierpliwie czekały na swoje szanse na podwyższenie wyniku. Z kolei zielonogórzanki w poszukiwaniu bramki wyrównującej coraz bardziej ryzykowały, przez co zostawiały swoim rywalkom więcej miejsca i po indywidualnym błędzie skutkującym rzutem karnym wykorzystanym przez Weronikę Dziechciarz przegrywały już różnicą dwóch bramek . – Było to spotkanie „momentów”. Kostrzyn wykorzystał swój w pierwszej połowie, niestety nam zabrakło skuteczności. Żadna z drużyn nie dominowała w tym meczu, a toczyły zaciętą walkę w środkowej strefie boiska. Nasz błąd indywidualny kosztował nas utratę drugiej bramki, po której zdecydowanie bardziej nasza drużyna się otworzyła, co niestety poskutkowało utratą trzeciej bramki, a nie złapaniem kontaktu – ocenia trener TS Ladies Przylep Zielona Góra, Kacper Nykiel. Chwilę po podwyższeniu rezultatu wynik finału na 3:0 ustaliła Zuzanna Bieszczat.
Mimo że zawodniczki z Kostrzyna – można by rzec – „przyzwyczaiły się” do wygrywania pucharów na szczeblu wojewódzkim, to radości po ostatnim gwizdku nie krył trener Tomasz Zieliński. – W momencie ostatniego gwizdka poczułem ogromną radość i ulgę. Wszyscy ciężko pracowaliśmy, więc ten moment był niezwykle satysfakcjonujący. Każdy finał jest inny, ale ten był szczególnie emocjonujący. Nasz zespół pokazał ogromną determinację i charakter.

W Witnicy zdecydowała lepsza skuteczność pod bramką przeciwnika, ale zawodniczki z Zielonej Góry pokazały charakter i zostawiły dużo zdrowia na murawie, choć nie wystąpiły w optymalnym zestawieniu. – Myślę, że dziś o wyniku zadecydowały detale. Rywalki były skuteczniejsze w kluczowych momentach i potrafiły wykorzystać nasze błędy. Nie ma co ukrywać, że graliśmy w osłabieniu, co miało wpływ na naszą rotację i świeżość, ale mimo tego walczyłyśmy do końca. Szacunek dla przeciwniczek, bo wykorzystały swoje szanse, ale wiem, że w pełnym składzie stać nas na jeszcze więcej – oceniła na gorąco, po końcowym gwizdku kapitanka TS Ladies, Antonella Kowala.
Przed oboma zespołami jeszcze długi sezon. Piłkarki MUKS-u, równolegle do zmagań ligowych, będą walczyć o jak najdłuższą przygodę w ORLEN Pucharze Polski na szczeblu centralnym. – To ogromny zaszczyt i wyzwanie. Będziemy musieli pracować jeszcze ciężej, aby osiągnąć sukcesy na nowym poziomie. Liczymy na wylosowanie jakiejś znanej marki, która przyjedzie do Kostrzyna i wspólnie stworzymy świetne widowisko – wyznaje trener Zieliński. Mimo porażki w finale w ekipie TS Przylep nikt nie załamuje rąk. Klub dalej będzie podążać w wyznaczonym już jakiś czas temu kierunku. – Drużynie stawiamy wyłącznie jeden cel. Mamy realizować jednostki treningowe w jak największej liczbie zawodniczek, wtedy punkty i sukcesy przyjdą same. Transfery mogą je jeszcze przyspieszyć, ale to praca na treningach jest najważniejsza. Drużynie życzę by już nigdy nie wypuściła z głowy myśli, która właśnie na krótko przed finałem zakorzeniła się w głowach zawodniczek. To nie jest złość na porażkę samą w sobie, ale złość na to, że ktoś odbiera nam nasze cele i naszą radość. Czuję wyraźnie, że mamy już w drużynie kilka takich „zwyciężczyń” i że one pociągną cały zespół w stronę mniejszych i większych sukcesów – wyznaje ze spokojem członek zarządu oraz koordynator piłki kobiecej w TS Przylep Zielona Góra, Konrad Komorniczak.
TS Przylep Zielona Góra – MUKS Przyjaciół Sportu Kostrzyn nad Odrą 0:3 (0:1)
Bramki: Malwina Sawicka 40’, Weronika Dziechciarz 72’, Zuzanna Bieszczat 77’.






